Ile stracili frankowicze?

Frankowicze to problematyczna grupa kredytobiorców, którzy zaryzykowali na spekulacji walutowej i dużo stracili, ale nie tylko przez własne decyzje, tylko przez mało etyczne działania całego sektora bankowości detalicznej. W większości umów frankowych występują klauzule niedozwolone, nietypowe opłaty i przeliczniki prowadzące do realnego zubożenia kredytobiorców. Ile stracili frankowicze i czy mają szansę wygrać z machiną toksycznych instrumentów zadłużeniowych?

Duże straty, ale też pewna nadzieja na pozytywne zmiany

 Straty frankowiczów zależą w największym stopniu od wahań franka szwajcarskiego w odniesieniu do polskiego złotego. Akurat w ostatnich latach złotówka osłabia się w stosunku do franka szwajcarskiego, czego efekt można zobaczyć w zawyżonych ratach u frankowiczów, ale to tylko jedna strona problemu. Kolejna dotyczy mocno zawyżonych opłat w umowach kredytowych. Banki chętnie stosowały własne przeliczniki, znacznie przekraczające średnie normy ustalane regularnie przez Narodowy Bank Polski. A zatem frankowicz traci, jeżeli złotówka osłabia się w stosunku do franka, a zyskuje, jeżeli się umacnia, chociaż to niezwykle rzadki scenariusz. Frankowicze, którzy zaciągali kredyt hipoteczny mniej więcej 10 lat temu, przy regularnych płatnościach mają do uregulowania jeszcze większe kwoty, właściwie niewolnicze. U niektórych kredytobiorców występuje znacznie gorsza sytuacja, w której potencjalna sprzedaż nieruchomości nie wyrównuje roszczeń stawianych przez bank, a to już ryzyko windykacji, ogłoszenia upadłości konsumenckiej. A upadłość konsumencka wyklucza praktycznie całkowicie z rynku zadłużeniowego.

Dlaczego kredytobiorcy chętnie wchodzili do spekulacji walutami?

 Problem kredytów frankowych to problem strukturalny, można powiedzieć systemowy, ale też ekonomiczny. Masa kredytobiorców w Polsce boryka się z problemem ograniczonej zdolności kredytowej, jeszcze słabszej po wzroście klina podatkowego. A kredyt we frankach szwajcarskich dawał nadzieję na nieruchomość przy bardzo niskiej racie, kiedy jeszcze złotówka wyróżniała się sporą siłą na rynku walutowym. Kancelarie zajmujące się kredytami frankowymi rozumieją do tej pory wskazany dylemat. Banki wykorzystywały presję na własne cztery kąty i wprowadzały do umów duże, niekorzystne przeliczniki, czy klauzule niedozwolone, zupełnie odrealnione od klasycznych warunków ekonomicznych spłaty długoterminowego zobowiązania. Pomoc frankowiczom okazała się niezbędna, do czego już dzisiaj przychyla się nawet Komisja Nadzoru Finansowego wymuszająca w pewnym sensie na bankach wydzielanie funduszy na ugody (przykład PKO), Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (bezpłatne raporty do wglądu), wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (wielu kredytobiorców podjęło decyzję o walce na poziomie międzynarodowym właściwie z desperacji). Według niektórych danych pochodzących ze stowarzyszeń zrzeszających frankowiczów problem ekonomiczny rozlał się na rodziny kredytobiorców i w tym momencie dotyczy około dwóch milionów osób. To wartość tragiczna naturalnie ograniczająca konsumpcję, rozbijająca więzi. Kredyty frankowe kancelaria prawna traktuje już w ramach głównej specjalizacji, jeżeli chodzi o duże miasta. Prawnik kredyty frankowe ocenia we wstępnym etapie pod kątem klauzul niedozwolonych, a później wyznacza optymalne strategie negocjacyjne. Kredytobiorcy chętnie zgłaszają się po przewalutowanie kredytu hipotecznego i regulują zobowiązanie w złotówkach, ale inni walczą o odszkodowania. Wyrównanie za nietypową indeksację, przedziwne koszty. To wartościowa praktyka, ale wymaga podjęcia współpracy z mocno wyspecjalizowanymi radcami prawnymi.

Zobacz również:

Uważaj na zmienne warunki polityki monetarnej

 Kredyty frankowe cieszyły się ogromną popularnością jeszcze przed wstąpieniem Polski do struktur Unii Europejskiej. Dlaczego? Tylko kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich umożliwiał zakup wymarzonej nieruchomości w normalnej okolicy. Zdolność kredytowa wystarczyła na franka, a nie na kredyt w polskich złotych, co po latach wydaje się absurdalne. Frankowiczów w dużym stopniu uratowały niskie stopy procentowe notowane w narodowej gospodarce od wielu lat. Dzisiaj stopy procentowe znajdują się na rekordowo niskich poziomach, dają pewien parasol ochronny, ale taka sytuacja nie potrwa wiecznie przez szalejącą inflację. Przeciętny radca prawny kredyty frankowe obsługujący już dyskutuje z klientami podobne ryzyko, a potwierdzone nawet raportami KNF. Nie możesz założyć, że stopy procentowe pozostaną cały czas na niskich poziomach, tylko musisz kalkulować długoterminowo, a nawet niewielka zmiana wartości polityki monetarnej skutkuje podwojeniem raty. A to już jeden z najgorszych scenariuszów dla kredytobiorców. Praktyka pokazuje, że kancelarie pomoc frankowiczom oferujące rozumieją ten problem i proponują szybkie negocjacje, lobbują za poprawą struktury sektora bankowości detalicznej. Bez szybkiej reakcji na dotychczasowy kredyt frankowy stracisz jeszcze więcej, jeżeli NBP podniesie stopy. Pamiętaj o tym i podejmij działania prawne, podpisz ugodę z bankiem, wyjdź możliwie najszybciej ze spekulacji walutowej.